63% gadżetów reklamowych rozdanych na targach ląduje w koszu albo w szufladzie w ciągu 30 dni. Kolejne 20% znika po kwartale. Zostaje 17% - i to one naprawdę pracują jako reklama.

Od czego to zależy? Nie od ładnego wzoru, nie od ceny, nie od oryginalności. Od tego, czy ktoś tego gadżetu w ogóle używa. Bo gadżet, który leży w szufladzie, logo pokazuje raz - w dniu, w którym się o nim zapomina.

Dziesięć gadżetów, które faktycznie zostają

Kubek z ceramiki to biurkowy klasyk nie bez powodu - stoi na blacie 8 godzin dziennie, 250 dni roboczych w roku. Z jednego gadżetu za 15-25 zł wychodzi 2000 kontaktów z logo rocznie, i żaden inny nośnik nie daje takiego kosztu za kontakt. Warunek jest jeden: musi to być porządny kubek - 350 ml, ceramika, do zmywarki - nie jednorazowa biała ceramika z kiepskim nadrukiem, który schodzi po trzecim myciu. Sublimacja wnika w glazurę i trzyma latami. Najlepiej sprawdza się przy klientach B2B i pracownikach, gorzej przy masowych eventach, gdzie każdy dostaje to samo. Cena: 15-30 zł przy nakładzie od 50 sztuk.

Termos albo kubek podróżny stalowy kosztuje więcej niż ceramiczny, ale zostaje znacznie dłużej i wychodzi z biura - logo widać w kawiarni, w pociągu, na spotkaniu. Liczy się jakość: próżniowy, trzyma ciepło 8-12 godzin, szczelna pokrywka. Tani termos, który przecieka, ląduje w koszu po tygodniu. Cena 45-90 zł, nakład od 30 sztuk.

Power bank wciąż trafia w realną potrzebę, mimo że telefony mają coraz większe baterie - dostaje drugie życie, gdy bateria siada w podróży. Tu trzeba uważać na pojemność: tanie modele mają często 30-40% deklarowanej wartości, więc lepiej wybrać sprawdzonego dostawcę niż najniższą cenę. Cena 40-90 zł, od 20 sztuk.

Torba bawełniana zastępuje reklamówkę - klient nosi ją do sklepu, na targ, na lunch, i przy każdym wyjściu pokazuje logo przechodniom. To ruchomy billboard za kilkanaście złotych, a przy okazji sygnał, że marka myśli ekologicznie. Cena 12-22 zł, od 100 sztuk.

Zestaw notatnik z długopisem wciąż działa, zwłaszcza w środowiskach, gdzie pisanie ręką nie wyszło z mody. Klucz to twarda okładka (A5 lub B5), minimum 80 stron, dobry papier - tani notatnik z cienkimi kartkami wyrzuca się, zanim zapełni się do połowy. Cena zestawu 25-60 zł, od 30 sztuk.

Parasol automatyczny jest używany latami i widoczny z kilku metrów - duże logo, duża widoczność. Ale musi być solidny: automatyczny, metalowy stelaż, nie składany plastik za 12 zł, który wywinie się przy pierwszym silniejszym podmuchu. Cena 55-100 zł, od 20 sztuk.

Skarpetki z nadrukiem brzmią jak żart, ale zrobiły się jednym z bardziej „instagramowalnych” gadżetów korporacyjnych - klienci B2B pokazują je na LinkedInie. Są używane, bo to skarpetki, widoczne, bo mają wzór, i zapamiętywane, bo nieoczekiwane. Sprawdzają się przy markach z odważniejszą osobowością, agencjach, branżach kreatywnych - mniej przy kancelarii prawnej. Cena 18-35 zł za parę, od 50 sztuk.

Brelok z grawerem laserowym jest mały i tani, ale nosi się go przy kluczach - czyli przy kliencie każdego dnia. Grawer na metalu jest trwalszy niż nadruk, nie odpada i nie blaknie. Cena 8-18 zł, od 50 sztuk.

Ładowarka bezprzewodowa ląduje na biurku i zostaje tam na lata - logo widzi klient kilkanaście razy dziennie, a razem z nim każdy, kto wchodzi do jego biura. To gadżet dla klientów premium, przy budżecie 80-150 zł na sztukę.

Welcome pack, czyli przemyślany zestaw zamiast pojedynczego gadżetu, robi zupełnie inne wrażenie niż jeden przedmiot - bo mówi „przemyśleliśmy to”. Kubek albo termos, notes, długopis, kartka z podziękowaniem, czasem torba jako opakowanie - 3-5 elementów w jednym pudełku. Efekt na relację z klientem jest nieproporcjonalnie większy niż suma tych samych gadżetów osobno. Cena 80-200 zł za zestaw, od 20 sztuk.

Czego lepiej nie brać

Tanie długopisy lądują w szufladzie razem z trzydziestoma innymi, chyba że to grawerowany Parker albo inny model premium. Breloki plastikowe wyglądają jak coś z jarmarku. Smycze do telefonu miały swój czas, ale on minął - dziś większość trafia od razu do kosza. Pendrive’y 4-8 GB są dziś za małe na cokolwiek poważnego - jeśli już, to minimum 32 GB w dobrej obudowie. A magnesy na lodówkę po prostu nie są używane, znikają gdzieś za meblami.

Jak to policzyć

Weźmy kubek ceramiczny za 20 zł. Stoi na biurku 8 godzin dziennie przez 250 dni roboczych, czyli 2000 kontaktów z logo rocznie. Służy 5-8 lat, więc w sumie to 10-16 tysięcy kontaktów. Dwadzieścia złotych podzielone przez 10 tysięcy daje 0,002 zł za jeden kontakt z logo. Dla porównania, kliknięcie w Google Ads w branży B2B kosztuje 2-15 zł.

Dobry gadżet to nie wydatek - to najtańszy kanał reklamowy, jaki w ogóle istnieje.